Pressroom › Ćwiczenia Straży Pożarnej w Lobo
Ćwiczenia Straży Pożarnej w Lobo 2016-10-10
1

W ramach ustalonego cyklu, 29 września 2016r. na terenie firmy Lobo odbyły się ćwiczenia Straży Pożarnej we współpracy z Pogotowiem Gazowym. O przebiegu tych działań, ewakuacji pracowników oraz pracy strażaków rozmawialiśmy z brygadierem Grzegorzem Kowalskim

, dowódcą Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Zwoleniu:



Zakończyliśmy ćwiczenia. Co miały na celu i dlaczego odbyły się w firmie Lobo?



Ćwiczenia te miały na celu doskonalenie metod prowadzenia działań ratowniczo-gaśniczych przez strażaków podczas likwidacji zdarzeń z udziałem gazu ziemnego. Ponadto doskonalono sposoby ewakuacji i koordynacji działań, jak również współpracy pomiędzy służbami ratowniczymi oraz właścicielami i pracownikami Lobo. Głównym celem ćwiczeń było też zapoznanie strażaków z obiektem oraz zagrożeniami występującymi na jego terenie. Ćwiczenia te zorganizowane zostały zgodnie z zaplanowanym harmonogramem tzw. „ćwiczeń na obiektach”. Z właścicielami poszczególnych firm, które wytypujemy ustalamy miejsce oraz termin. Uzyskujemy niezbędne pozwolenia na przeprowadzanie tego typu działań. Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza wraz jednostkami Ochotniczych Straży Pożarnych oraz innymi służbami jak Pogotowie Ratunkowe, Policja, Pogotowie Gazowe, Pogotowie Energetyczne przeprowadza takie ćwiczenie raz na kwartał.

Jakie jest kryterium wyboru zakładu pracy?




Przede wszystkim zagrożenie wynikające z profilu działalności zakładu, posiadanych instalacji, substancji niebezpiecznych czy też ilości mogących przebywać na terenie danego zakładu, „obiektu” osób. Staramy się każdorazowo wybierać inny zakład pracy, żeby ich jak najwięcej poznać. Są to także ćwiczenia w blokach wielorodzinnych, szkołach, na terenach lasów państwowych w zakładach produkcyjnych itp.



Firma Lobo swoją działalnością wpisuje się w taki zakład pracy, gdzie niebezpieczeństwo jest wysokie?



Tak, jest to duża firma, zatrudniająca wielu pracowników. Profil tego zakładu też jest różny. Podczas ćwiczeń zapoznaliśmy się jego specyfiką. Zakład posiada wiele obiektów takich jak magazyny o dużym obciążeniu ogniowym, składowisko surowców wtórnych, pomieszczenia demontażu pojazdów. Dodatkowa obecność gazu ziemnego, jak też propan-butanu i tlenu zgromadzonego w butlach stalowych na terenie zakładu spowodowała, że jest on atrakcyjny do ćwiczeń.



Co sprawdza Straż podczas takich ćwiczeń ze swojej strony, a co ze strony pracowników Lobo? Pod jakim kątem prowadzone są te ćwiczenia? Na co dowódcy i osoby koordynujące zwracają największą uwagę?



Głównym założeniem podczas tych ćwiczeń było przeprowadzenie ewakuacji pracowników. Nie chodziło tu o cały zakład, bo nie chcieliśmy unieruchomić wszystkiego. Interesowała nas część biurowo-socjalna oraz magazynowa. Przeprowadziliśmy ewakuację pracowników z tych części zakładu. Ponadto dodatkowym zadaniem do wykonania była ewakuacja dwóch osób poszkodowanych i udzielenie im kwalifikowanej pierwszej pomocy. Jednocześnie gasiliśmy pożar, który powstał od przyłącza gazowego i rozprzestrzenił się na pomieszczenia biurowe. Pożar stwarzał również zagrożenie dla magazynów. To był problem, z którym także chcieliśmy się zmierzyć. Ponadto zależało nam na doskonaleniu współpracy ze służbami Pogotowia Gazowego. Ze strony Lobo, przede wszystkim zwracaliśmy uwagę na sprawność ewakuacji. Ponadto ważne było szybkie przekazanie informacji na temat osób ewakuowanych, poszkodowanych, zagrożeń występujących na terenie zakładu kierującemu działaniem ratowniczym. Te zadania może wykonywać osoba zgłaszająca pożar lub odpowiedzialna za sprawy przeciwpożarowe oraz związane z BHP. Jest to istotne, żeby precyzyjnie przekazać jak najwięcej ważnych z punktu widzenia prowadzenia działań ratowniczych informacji.

Czy ćwiczenia w takich warunkach są porównywalne do warunków panujących podczas prawdziwej akcji?



Myślę, że w tym przypadku akurat nie. Nie chcieliśmy nadużywać "gościnności" i w pomieszczeniach biurowych używać specjalnego urządzenia do zadymiania pomieszczeń. Mogliśmy stworzyć takie warunki, że nie byłoby kompletnie nic widać. Nie chcieliśmy robić zbyt dużego bałaganu, np. wprowadzając ratowników z linią gaśniczą nawodnioną do środka, żeby niczego nie pozalewać. Aby warunki były bliskie pożarowym zadymienie musi być całkowite, żeby ratownik nie wiedział w jakich pomieszczeniach się aktualnie znajduje, jakie jest ich rozmieszczenie. Praca z zastosowaniem takiej pozoracji jak podczas dzisiejszych ćwiczeń jest znacznym ułatwieniem.

Czy ilość jednostek Straży Pożarnej odpowiadała prawdziwemu zdarzeniu?



Tak. Ilość zastępów zadysponowanych do ćwiczeń była zgodna z zasadami dysponowania do tego typu zdarzeń. Dysponowanie, koordynacja działań oraz organizacja łączności dla takiej ilości sił i środków były też ważnym elementem naszych ćwiczeń. Na miejsce ćwiczeń dysponowane zostały dwa zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Zwoleniu oraz zgodnie z planem ratowniczym dodatkowo zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej ze Zwolenia i Zielonki Nowej. Ponadto założyliśmy pożar składowanych surowców wtórnych prasowanych. Dlatego dodatkowo zadysponowano siły i środki wchodzące w skład plutonu ratowniczego „Pożar Fabryka” tj. zastępy z OSP Kazanów, Łagów oraz Policzna.



Co najczęściej utrudnia działanie?



Zdecydowanie osoby postronne. Często mimo wydzielonej strefy podchodzą zbyt blisko prowadzonych działań i przeszkadzają nam sprawnie wykonywać zamierzone cele.

Różne dziwne stany, emocje towarzyszą pożarom, wypadkom. Są poszkodowani, ofiary śmiertelne. Ludzie lubią podchodzić bliżej, fotografować, ale także wchodzić w dyskusje, krzyczeć. Jak sobie z tym radzicie?



Jest z tym problem. Musimy wtedy wykazać się dużą odpornością i opanowaniem. Staramy się reagować spokojnie, czasami stanowczo. Wydzielamy strefę, do której żadna z osób postronnych nie może wejść. Współpracujemy również z policją, która skutecznie zabezpiecza nam teren zdarzenia i usuwa osoby postronne.

A jakieś inne nieodpowiedzialne zachowania?



Pojazdy zaparkowane na dojazdowych drogach pożarowych. Często zdarza się, że drogi dojazdowe do miejsca zdarzenia są zastawione. Mieliśmy taki przypadek m.in. podczas ćwiczeń na obiektach „Spółdzielni Mieszkaniowej w Zwoleniu”. Pomimo wyznaczonych miejsc parkingowych, oznakowane drogi pożarowe umożliwiające dojazd do poszczególnych bloków były zastawione pojazdami zaparkowanymi przez mieszkańców.

Z jakimi reakcjami poszkodowanych spotykacie się na co dzień?



Jeżeli jest to osoba nieprzytomna, ale tętno, oddech ma zachowane to wiadomo - nie reaguje. Osoby świadome, przytomne z licznymi obrażeniami, które musimy ewakuować np. z pojazdów odczuwają ogromny ból. Krzyczą do nas, proszą o szybką pomoc. Przy wykonywaniu dostępu do osoby poszkodowanej, przy jej ewakuacji często spotykamy się z taką reakcją. Musimy być na to odporni. Współpracują z nami zespoły ratownictwa medycznego, które w trakcie tych działań starają się zmniejszyć odczuwalny ból poprzez podanie leków.



Jak układa się współpraca Straży pożarnej z Pogotowiem Gazowym?



Z Pogotowiem Gazowym nigdy nie mieliśmy problemów. Mamy podpisane porozumienie, ale nawet gdy obecne nie obowiązywało współpracowaliśmy na mocy innych. Od ubiegłego roku mamy podpisane nowe porozumienie pomiędzy Mazowieckim Komendantem Wojewódzkim a Dyrektorem Polskiej Spółki Gazownictwa odnośnie współpracy pomiędzy Państwową Strażą Pożarną a Polską Spółką Gazownictwa. To obliguje nas do współpracy także podczas ćwiczeń, stąd obecność Pogotowia Gazowego w Lobo. Dojechali bardzo szybko, mieli za zadanie odłączyć gaz ziemny od budynku i to uczynili.

Jak wygląda komunikacja podczas akcji?





Staramy się zawsze przestrzegać procedur. Jeżeli chodzi o całą łączność, o komunikowanie się pomiędzy Kierującym Działaniem Ratowniczym a Stanowiskiem Kierowania Komendanta Powiatowego, a także między ratownikami bezpośrednio na miejscu działań używamy ustalonych kryptonimów. Oczywiście istnieje miedzy nami kilka żargonowych powiedzeń, stosowanych potocznie podczas akcji np. linię główną, czyli węże strażackie nazywamy "kichami", mówimy też, "dawaj wodę z działa" czy ktoś "wypompował się z powietrza" (ratownik używający butli z powietrza).



Ocena działań straży we współpracy z Pogotowiem Gazowym?





Naprawdę bardzo dobrze. Pracownicy z Rejonu Dystrybucji Gazu w Pionkach dysponowani byli na miejsce ćwiczeń przez dyżurnego Stanowiska Kierowania w Zwoleniu, który informację o ćwiczeniach zgłosił do Pogotowia Gazowego Radom na numer 992. Następnie informacja ta przekazana została do Rejonu Dystrybucji Gazu w Pionkach który działalnością obejmuje teren powiatu zwoleńskiego. Zadysponowane służby z RDG Pionki szybko dotarły na miejsce ćwiczeń i sprawnie wykonały przydzielone im zadanie.

A jak oceniłby Pan pracowników Lobo podczas ewakuacji?



Ewakuacja była przeprowadzona bardzo szybko i sprawnie.



Dziękujemy za rozmowę. Życzymy powodzenia.





Dziękuję.